This nice wordpress/blogger theme is compatible with latest WordPress versions, widgets ready, SEO optimized, ready for threaded comments, and tested on various major web browsers: IE, FF, Safari.
Z pomidorami przesadziłam w tym roku. Przesadziłam sadzonki wysiane przez chłopców i puściłam pomidory na żywioł, pozwalając naturze zająć się resztą. Oczywista przy wysiewie wybrałam dwie jedynie odmiany, przeznaczone właśnie na balkon (pomidorki koktajlowe i odmiana Balkon Star), wyobraziłam sobie, jak będzie wyglądać dorosły krzak i ile mam dostępnej przestrzeni , pikowałam siewki, przesadzając wybrałam najsilniejsze, porozdawałam nadprodukcję. Podlewałam i nic więcej, żeby im nie przyszło do głowy za bardzo wybujać. Nic nie zapowiadało katastrofy…
Gęsiej skórki dostaję, gdy czytam informacje w necie. Od przeprowadzki nie zamontowaliśmy satelity, dzięki temu nieco mniej złych wieści wpada nam do ucha przy śniadaniu. A komputer mam w biurze na samej górze, dopadam do niego chwilami, przelatuję wzrokiem po wiadomościach i najczęściej jak najszybciej staram się o nich zapomnieć. Bo są napakowane trudną do zniesienia dawką złych myśli, życzenia bliźnim wszystkiego co najgorsze, złej energii.
Bruniak kończy półtora roku, więc podsumowania się same cisną. Chciałam tu popełnić wyliczankę, czego to Bru nie umie i jaki ogólnie jest genialny, ale po pierwsze jakoś tak głupio – skoro genialny, to w porównaniu do kogo? Przecież nie będę umniejszać geniuszowi Dziecka Nr 1, a – umówmy się – sieć cierpliwa, ale internauci już nie. Kto by zdzierżył taką dawkę samozadowolenia rodzicielskiego? Po drugie zaś – pora nie sprzyja wyliczankom (chyba że liczeniu owiec lub odliczaniu, kto dzisiaj gasi światło), więc odpowiem na najczęstsze pytanie:
W naukach społecznych istnieje metoda badań zwana obserwacją uczestniczącą. Aby zostać wtajemniczonym w rytuały i zachowania badanej grupy ludzi naukowiec wkracza w jej życie i staje się na jakiś czas jej członkiem. Jednocześnie stara się być badaczem obiektywnym i nieoceniającym. Wydaje się być proste – wrzucam kilka rzeczy do plecaka i wyruszam obserwować dajmy na to zaszyte w amazońskiej dżungli plemię, którego nazwa po kilku latach będzie powtarzana jak mantra przez zagorzałych zwolenników attachment parentingu . [...]
Moja mama robiła chłodnik, moja babcia robiła chłodnik, chłodnik robię i ja. Babcia podkręcała chłodnik po swojemu, możliwe, że przez swój podwileński rodowód był bliższy mickiewiczowskiej wersji . Mama natomiast robiła go w dużym kamionkowym garnku zupełnie mimochodem i ja – swego czasu zupełny kuchenny abnegat – mimochodem zapamiętałam, jak ma wyglądać. Cała reszta to twórcze wykorzystanie ograniczonych zasobów (brak botwinki, ach…)
Od dzisiaj postanowiliśmy z Felixem prezentować wam nasze pomysły na Kulodrom / Kugelbahn / Balltrack. Żeby było fajnie projekt będzie prowadzony pod nazwą “Projekt Kulodrom” Na początek zaczynamy iiiizzzziiii, ale już teraz mamy fajne pomysły frist@jlowe. No to jedziemy… tzn turlamy się
Chwilami jestem monofagiem. Mogłabym się odżywiać jedynie białym serem. Pysznie, acz mało praktycznie, bowiem Niemcy znają najróżniejsze wynalazki z kategorii ser w pudełku, jednak twarogu dającego się kroić i kłaść na chlebie niestety nie mają. Na szczęście istnieją polskie sklepy. Dostępny w nich jest jeden gatunek raczej mało romantycznego twarogu, ale na bezrybiu i rak ryba. Zdążyłam odwyknąć od soczystego rozpływającego się w ustach, ale jednak zwartego wiejskiego twarogu, który można kupić w Polsce, nadrabiając sobie braki podczas wypadów do ojczyzny. [...]
Pewnego majowego dnia przedszkole Felixa urządziło sobie Dzień Wypracowywania Koncepcji Wychowawczej, nakazując rodzicom zagospodarowanie pociech we własnym zakresie. Wszystko pięknie, ale kilka znajomych mam musiało tego dnia pracować – postanowiłam więc, że zaopiekuję się dodatkową szósteczką. Dobrze się składało, bo Nowe Mieszkanie Felixa było od jakiegoś czasu gorącym tematem wśród nieletnich, urządziłam więc niejako parapetówkę dla przedszkolaków